Kościelne opowieści z Amsterdamu
Podobno, gdy wciąż nas coś zadziwia to znaczy, że jesteśmy otwarci na poznawanie nowych rzeczy, jeszcze nie zblazowani. Jest w tych zadziwieniach coś z dziecięcej naiwności poznawczej. Tak właśnie dziecięco zadziwiona czułam się przy każdej mojej wizycie w, co tu kryć, bardzo zlaicyzowanych Niderlandach.
Zadziwienie główne to praktyczny brak kościołów. Jako miłośniczka sztuki sakralnej za każdym razem doznawałam szoku widząc kolejną świątynię zamienioną na muzeum, centrum kultury, salę koncertową czy ośrodek pracy socjalnej. Podobnie było przy wizycie w Oude Kerk czyli najstarszej świątyni w Amsterdamie.




