Stories of Tita: października 2018

31 października 2018


Szkockie opowieści



Scottish Storytelling Center to moje ulubione miejsce w Edynburgu. Odkryłam je osiem lat temu, gdy po raz pierwszy odwiozłam córkę na studia. Potem co roku przy rodzicielskiej wizytacji wpadałam tam, aby pomyszkować w otwartej dla każdego bibliotece, zakupić jakiś fantastyczny zbiór opowieści, obejrzeć aktualną wystawę i zabrać na pamiątkę ostatni numer The Blether (co w szkockim angielskim oznacza gaduła). Co roku w październiku odbywa się tam International Storytelling Festival i marzyłam, aby kiedyś w nim uczestniczyć.

22 października 2018

Bałaguły i ich opowieści 



Bałaguła- tak nazywano kiedyś żydowską furę do przewozu towarów i osób oraz jej woźnicę. Był to powóz powolny, ale za to tani. Dlatego utarło się nazywać tak nie tylko furmana, ale również guzdrałę. Z czasem mianem bałagułów zaczęto określać również imprezującą szlachecką młodzież, ale to zupełnie inna historia.

18 października 2018

"Jak trwoga to do bloga" - idealna lektura co by nie spaździerniczeć



Tegoroczny październik traktuje nas wyjątkowo łaskawie. Wszystkie jednak znaki na ziemi i niebie zwiastują, że zbliża się "pół roku mroku". I nie łudźmy się deszcz, śnieg i ziąb  czekają za progiem. Nie pomoże nawet zmiana czasu i iluzorycznie jaśniejsze poranki skoro i tak sprawdzi się niebawem  powiedzenie: "Noc wygoni, noc przygoni".

9 października 2018

Krótka historia o dwóch psach


Rysunek własny 


Znane jest pewne doświadczenie przeprowadzone na dwóch psach. 
W tym samym czasie przebywały one w identycznych lustrzanych pokojach. Po pewnym czasie wypuszczono je. Jeden wyszedł z uśmiechniętym pyskiem, machając ogonem, podczas gdy drugi wybiegł ujadając jak szalony. 
Przejrzano zapis z kamer monitorujących oba pomieszczenia, aby dociec co mogło wpłynąć na tak skrajne zachowania obu.

2 października 2018

The story of the forest



"When the great Rabbi Israel Baal Shem-Tov saw misfortune threatening the Jews, it was his custom to go into a certain part of the forest to meditate. There he would light a fire, say a special prayer, and the miracle would be accomplished and the misfortune averted. Later, when his disciple...had occasion...to intercede with heaven, he would go to the same place in the forest and say 'Master of the Universe, listen! I do not know how to light the fire, but I am still able to say the prayer.' Again the miracle would be accomplished.