Stories of Tita: sierpnia 2020

30 sierpnia 2020

Opowieść z Termopili



Właśnie przeczytałam w Tygodniku Powszechnym, że w sierpniu obchodzimy okrągłą 2500 rocznicę słynnej bitwy pod Termopilami, która miała miejsce w 480 roku p.n.e. 
Tak się też złożyło, że nasza ostatnia "przedcovidova" grecka wyprawa zakończyła się przypadkowo w Termopilach właśnie. Wstyd przyznać, ale na historycznym miejscu zabawiliśmy dosłownie chwilkę, ograniczając się do zrobienia kilku zdjęć. Termopile zaskoczyły nas tymczasem, nieplanowaną atrakcją.

27 sierpnia 2020

O grzeczności u Vincenza


Kazimierz Sichulski - Trzej pastuszkowie / 1907

Nie ma wątpliwości, że obraz Huculszczyzny stworzony w przez Vincenza w tetralogii "Na wysokiej połoninie" to świat wyidealizowany. Myślę jednak, że pisarz podobnie jak Oscar Wilde uważał, że: "Nie warto nawet spojrzeć na taką mapę świata, która nie zawiera Utopii".

23 sierpnia 2020

Białoruś w fantastycznych opowiadaniach Jana Barszczewskiego czyli Szlachcic Zawalnia

Okładka anglojęzycznego albumu o Białorusi autorstwa Dzianisa Ramaniuka

Śledząc ostatnie wydarzenia na Białorusi z coraz większym zainteresowaniem poszukiwałam informacji o jej kulturze i historii. Co tu kryć Białorusini swoim zrywem ku wolności zaimponowali Europie i światu. Oglądając relacje z manifestacji i wieców zobaczyłam naród miłujący wolność, ludzi kulturalnych, wierzących w możliwość pokojowego rozwiązania sporów. Urzekły mnie zdjęcia pokazujące ludzi zdejmujących buty przy wchodzeniu na miejskie ławeczki podczas wieców. Jest to niebywały kontrast do migawek z protestów i marszów z krajów tzw. dojrzałych demokracji, gdzie demonstranci protestując demolują wszystko co popadnie.

15 sierpnia 2020

Opowieść o cudzie nad Narwią 1920 roku czyli walki o "klucze do Warszawy"


Plakat propagandowy z roku 1920

"Nie byłoby cudu nad Wisłą, gdyby nie cud nad Narwią." - tak ponoć miał stwierdzić Marszałek Piłsudski, doceniając bohaterstwo obrońców Łomży. Sto lat temu, przez pięć dni kluczy do Warszawy bronił jeden batalion 33-go pułku piechoty dowodzony przez kapitana Mariana Raganowicza. I choć oddział składał się z niecałego tysiąca żołnierzy - głównie młodych niedoświadczonych w boju chłopców, to jednak właśnie nad Narwią udało się powstrzymywać idące jak burza przez 600 kilometrów dwanaście radzieckich dywizji pod wodzą genarała Michaiła Tuchaczewskiego.

13 sierpnia 2020

The Ceilidh Story - there are many ways to come to an understanding of ourselves and the Tales are just one -  a powerful one

My favourite Cèilidh place in Łomża. Ognisko prepared for my 50th birthday. The photo was taken by me after the meeting.
 
I would like to write today about the beautiful Scottish tradition of Ceilidh. This tradition is well known all over the world. It has got different names but people are the same everywhere. We need to meet, be together and exchange stories. The stories and the Tales weave us together. They give the listeners a sense of who they are and where they come from. 
According to Celtic tradition the old people had a way of coming together. These meetings were called  Cèilidh (pron: "Kay-lee") and were a kind of social gathering  to talk, eat, dance and tell the stories of course.  They used to collect, young and old, around the hearth of one of the villagers. The oldest, or the Seanachaidh (storyteller) if present, started to tell the Tales he had learned from the elders. 

7 sierpnia 2020

Opowieść o czasie powstała pod wpływem wakacyjnych obserwacji ślimaków i mojego kota Chico

Zdjęcie własne / Nieśpieszny ślimak spacerujący po deszczu na domowej werandzie


Uwielbiam wakacje i ten stan, gdy mogę sobie zanucić piosenkę: "Mamy czas, mamy czas - czas nie goni nas". Przyznam się jednak, że jako osoba bez przerwy gdzieś się śpiesząca mam z wyhamowaniem spore problemy. Zawsze wtedy przypominam sobie wszystkie mądre rzeczy, które mają mi pomóc zwolnić. 

1 sierpnia 2020

Skąd czerpać siłę gdy wokół śmierć - opowieść Danuty Szaflarskiej z powstania warszawskiego



Kilka lat temu w rocznicę Powstania oglądałam wywiad ze wspaniałą aktorką Danutą Szaflarską o jej powstańczych losach. Zaskoczyło mnie z jaką pogodą i normalnie (bez zadęcia) opowiada o sytuacjach, które niejednego wprowadziłyby w głęboką depresję. Postanowiłam dziś wrócić do tych wspomnień i przytoczyć "wesołe" powstańcze opowieści artystki. Kryją one odpowiedź skąd brał się jej optymizm i siła ducha.