![]() |
| Józef Czapski - Młody mężczyzna na czerwonym tle- Zbiory Muzeum Narodowe w Krakowie |
Natknęłam się przypadkiem w książce Marii Czapskiej "Europa w Rodzinie - Czas Odmieniony" na fascynującą relację jej brata Józefa Czapskiego z pobytu w Petersburgu 1917 roku. Pojechał tam by wstawić się i prosić bolszewików o uwolnienie uwięzionych kolegów. Niestety misja ta się nie powiodła. Józef Czapski, wówczas zatwardziały pacyfista, dowiaduje się, że wszyscy zostali straceni. Przy okazji jednak trafia na salony literackie Petersburga, w 1917 roku już też mocno prześladowane. Poniżej cytat z książki z jedną ze złotych rosyjskich legend. Fascynująca Lektura.
Mereżkowskiego znałem tylko z jednej jego opowieści: Leonardo da Vinci. Moja teoria niesprzeciwiania się złu zdawała mi się już samą tylko dydaktyką, brakło mi jednak argumentów przeciwnych i dopełnienia czy też obalenia tej ideologii. Odważyłem się, zadzwoniłem. Otworzył sam Mereżkowski, niby jakiś kapłan egzotycznej religii, w czarnym, aksamitnym płaszczu o futrzanym kołnierzu (był to płaszcz żony). Mieszkanie zimne, brak węgla. Drobna postać, siwiejąca bródka, oczy jasne, szeroko otwarte, z wyrazem dziecięcego zaufania. I oto jeszcze jeden przykład stosunków rosyjskich. Przyjął mnie w stołowym pokoju, przysiadł na stole i zaraz zapytał, o co mi chodzi? – Ja, że jestem tołstojowcem, nie mogę zabijać, ale jak nie reagować na to, co się dzieje na świecie?
Jak połączyć ewangelię i gwałt wojny? – Zina, Zina – zawołał na żonę – eto intieriesno ! Pan jest chrześcijaninem: zabijać to grzech, wiadomo, ale należy pamiętać, że pan nie jest sam, że pan należy do historii, do dziejów świata, ludzie się biją, o coś walczą, popełniają grzech, niech pan przyjmie też na siebie ten grzech i razem walczy o lepszy świat, w którym nie będzie zabijania.
Opowiedział mi wtedy legendę o Kasjanie i Mikołaju. Obaj dążyli do nieba w białych szatach wzdłuż zabłoconej drogi, aż spotkali chłopa, co wraz z wołem ugrzązł w tym błocie i błagał o ratunek. Kasjan minął chłopa, a Mikołaj nie wytrzymał, poszedł wyciągać wóz i potężnie się ubabrał. Tak doszli obaj do nieba. Święty Piotr wypuścił obu na sąd Boży, a Bóg oświadczył Kasjanowi: masz niepokalane szaty i będziesz miał święto raz do roku, ale tylko co cztery lata, bo w rok przestępny 29 lutego, a ty, Mikołaju, zapomniałeś o swoich szatach, ratowałeś bliźniego, dlatego twoje święto będzie obchodzone cztery razy do roku.
»To jest jedna z pięknych złotych legend rosyjskich. Zachęciła mnie, aby iść śladami Mikołaja, nie Kasjana«. Potem spytał, co czytam? »Tołstoj – dobrze, ale trzeba czytać Dostojewskiego, poznać Rozanowa (o którym wtedy nic nie wiedziałem). To wielki przeciwnik chrześcijaństwa, z którym wciąż walczy, ale niech mi pan wierzy, Chrystus przyjmie go stokrotnie lepiej od każdego z nas, on cofa się ku krzyżowi i widzi tylko cień krzyża na ziemi, ale wciąż się do krzyża zbliża...« Mereżkowski pożyczył mi wtedy parę książek, czy też wziąłem je może z biblioteki, takiej inkubacji lekturą jak wtedy – nie pamiętam. Kupiłem Dostojewskiego, odkryłem Rozanowa, Nietzschego. Światy mi się otworzyły. Każda przerwa w lekturze była cierpieniem. Przeczytałem Karamazowych i Biesy. Znałem już Zbrodnię i karę. Wszystko co się działo wokół mnie – to Dostojewski przewidział i opisał już kilkadziesiąt lat przedtem! [...]
Moje lektury, zwłaszcza Rozanow i Dostojewski, uwolniły mnie od Tołstoja, zbliżyły do katolicyzmu, naświetliły zmysł historii, odkryłem Rozanowa i jego Tiomnyj lik, skrajne przejawy ekstremistycznych sekt rosyjskich, tak zbliżonych w swych założeniach do naszej próby z ubiegłego roku »odmiany świata«, tyle że doprowadzone życiem do wniosków ostatecznych.
P.S. Cała książka dostępna online tu:

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz