Stories of Tita

28 sierpnia 2026

Twórca snów lub marzeń – baśń ze szkockich Highlandów

Isle of Skye - zdjęcie własne / 2014
Usłyszałam tę starą szkocką opowieść kiedyś na Festiwalu Opowieści w Edynburgu od wspaniałego opowiadacza Davida Cambella. On sam odkrył ją w zbiorku ustnie przekazywanych opowieści, zebranych na początku XX wieku na Hybrydach. Opowiadał, że lubi ją, bo jest to historia o odważnej podróży ku mądrości - podróży, gdzie doświadcza się zmęczenia, straty, a często i rozpaczy. Pokora w przyjęciu trudnego życiowego doświadczenia przynosi jednak w końcu nagrodę. Jaką?
O tym jest ta pełna metafor opowieść ...
Dawno temu młode kobiety zbierały jeżyny na zboczach góry Cuillins na wyspie Skye. Śmiały się, trajkotały i śpiewały. Najodważniejsze i najpiękniejsze z nich wspinały się coraz wyżej po zboczach góry, szukając najsłodszych jagód. Jedna z nich, pełna marzeń, wspinała się coraz wyżej. Pochłonięta poszukiwaniem dopiero po czasie zauważyła, że nie słyszy śpiewu, śmiechu i pogawędek swoich towarzyszek.
Nagle poczuła chłód w powietrzu. Spojrzała w górę. Przeraziła ją toczącą się na wprost pusta ściana górskiej mgły. Była sama. Odwróciła się, by znaleźć drogę powrotną. Zdała sobie jednak sprawę, że się zgubiła. Przez mgłę widziała jedynie ponure kształty skał. Nie śmiała ruszyć się ani do przodu, ani do tyłu, ani w górę, ani w dół.
Nagle usłyszała odgłos kroków i zobaczyła zbliżające się ogromne, widmowe postacie, niczym legendarne olbrzymy z Cuillins. Skurczyła się ze strachu. Nie była w stanie się ruszyć.
Na szczęście wiatr na chwilę przerzedził mgłę i roześmiała się głośno, widząc, że widma to tylko stado jeleni, głównie łań z młodymi cielętami. Jelenie wydawały się łagodne. Poszła za nimi. Miała nadzieję, że zaprowadzą ją w bezpieczne miejsce. Jakby słuchając głosu z góry, wszystkie nastawiły uszu i ruszyły wąską ścieżką. Ścieżka jednak nie prowadziła w dół. Wiła się dalej w górę. Po pewnym czasie dotarli do jaskini wysoko na sam szczyt Cuillins.
W środku siedzieli na dwóch stołkach starzec i staruszka. Wpatrywali się w ciemną wodę podwodnego jeziora na dnie jaskini. Słysząc jelenie, staruszka wstała. Przyniosła wiadro do dojenia. Wtedy dostrzegła dziewczynę u wejścia. Zatrzymała się i zapytała ją o imię. Dziewczyna opowiedziała, jak zgubiła towarzyszki i podarowała staruszce swoje jeżyny, mówiąc: „Czy możesz dać mi schronienie na tę noc?”.
„Na noc?” – zapytała staruszka, po czym zwróciła się do męża i rozmawiali chwilę w obcym języku. W końcu odpowiedziała. „Na noc, nie, ale na rok i noc, tak, damy ci schronienie, jeśli mi pomożesz. Potem jeleń zaprowadzi cię z powrotem do morza.
Dziewczyna zgodziła się. Dni mijały, a ona zajęta była dojeniem i pielęgnowaniem łań. Staruszka nauczyła ją również, jak znajdować i zbierać ze zboczy gór słodko pachnące zioła: tymianek, dziką miętę, szałwię i mirt.
Staruszka suszyła je i rozsypywała na wrzosowym ogniu, na którym podgrzewała jelenie mleko. Wytwarzała z niego wspaniałe sery. Ich aromat i smak był jej całym życiem.
Podczas gdy ona pracowała, starzec siedział, wpatrując się w czarną toń jeziora. Odbijał się w nim cały świat. Kiedy ser był gotowy, brał i rzeźbił z niego wszystko co dostrzegł w ciemnej toni. To było całe jego życie. Bo on i jego żona byli twórcami snów.
Każdej nocy, gdy czerwone słońce zachodziło za morze, Starzec wynosił te sny z jaskini, by nabrały barw od zachodzącego słońca. Niektóre trzymał w prawej ręce, niektóre w lewej.
Te sny, które trzymał w prawej ręce, były zwiewne, lekkie, piękne - sny pełne pocieszenia i obietnicy. Z błękitnego nieba niosły je ptaki: orły, sokoły, skowronki i jaskółki roznosząc dobre wieści.
Lecz z lewej ręki starca rodziły się koszmarne fantazje, sny pełne nienawiści, strachu i gniewu. Z ciemnego nieba te iluzje roznosiły ptaki przynoszące złe wieści: kruki, wrony i sępy. Przez sieć ciemności wbijały te okropności pod powieki świata.
Kiedy rok i jedna noc służby młodej kobiety dobiegł końca, staruszka uśmiechnęła się i rzekła: „Dobrze nam służyłaś”. Potem w swoim dziwnym języku przemówiła do przywódcy stada jeleni - łani siwej ze starości. Staruszkowie żegnali dziewczynę słowami: „Idź dobrze, czeka cię nagroda”.
Podążając za starą łanią, łagodną ścieżką w dół dotarli nad brzeg morza. Kobieta nie mogła jednak rozpoznać okolicy. Kiedy rozpaczliwie próbowała znaleźć drogę, stara łania zatrzymała ją. Wtedy zobaczyła wypływającą ku wschodzącemu słońcu małą łódkę z mężczyzną. Wokół jego szyi lśniła obręcz z najszlachetniejszego złota - oznaka, że jest królewskim synem. Wymienili spojrzenia i pokochali się.
Mężczyzna wyszedł na brzeg, spojrzał na nią raz jeszcze. Uśmiechnął się.
„Piękna ze snów” – powiedział – „każdej nocy śniłem o tobie, widziałem twoją twarz właśnie w tym miejscu. Wyszedłem więc ci na spotkanie”.
Słońce już zachodziło, gdy wspólnie żeglowali w kierunku jego królestwa na zachodzie. Kiedy została królową tamtej krainy, uczyła ludzi znaczenia snów, a oni stawali się mądrzejsi i szczęśliwsi.
Do dziś jednak wiele jej nauk zostało zapomniane.

P.S. Wiele lat temu opublikowałam jej angielską wersję. Znajdziecie ją tu:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz