Stories of Tita

11 lipca 2026

Vincenz a sprawa ukraińska - czy to była retrotopia?


Slajd z prezentacji Profesor Jagody Wierzejskiej do wykładu "Vincenz, Lwów i sprawa ukraińska"

Z doświadczeń ostatnich tygodni widać jak bolesne i ciągle jątrzące się są rany w polsko-ukraińskich relacjach. Odpowiedź na pytanie jak je uleczyć warta jest niejednego pokojowego Nobla. Co zrobić, by nacjonaliści, po obu stronach, nie siali znowu ziaren nienawiści.
Jak ukoić wzajemne żale i uprzedzenia. Zastanawiam się co dziś w tę smutną rocznicę powiedziałby Stanisław Vincenz - dla mnie patron polsko-ukraińskiego dialogu i pojednania. Tym bardziej, że urodził się i żył na terenach obecnej Ukrainy. W swoim ogrodzie ustawił popiersie ukraińskiego poety, Iwana Franki, z wyrytymi słowami poety: „Wierzę w siłę ducha”. Podobno był Vincenz dla swoich huculskich sąsiadów przyjacielem i doradcą, nigdy panem czy dziedzicem. 
Jako, że nie milkną wzajemne oskarżenia, postanowiłam posłuchać jeszcze raz wykładu Profesor Jagody Wierzejskiej "Vincenz, Lwów i sprawa ukraińska: próba diagnozy interpretacyjnej" oraz dyskusji w ramach Pracowni Vincenzologicznej.
Prelegentka zauważa, że choć pisarz był zdecydowanym ukrainofilem, to nie był zachwycony zajęciem Lwowa przez Ukraińców jesienią 1918 roku. Uważał takie poczynania za działanie metodą faktów dokonanych oraz narzucenie wojny domowej zarówno Polakom, jak i Ukraińcom, którzy mieli jej, w jego opinii, nie chcieć.
W podobnym tonie wypowiadał się w liście do Biberowicza z 1963. Takie stanowisko pisarza spotkało się z ostrą polemiką Mileny Rudnickiej. 
Kwestionowała ona tezę Vincenza o wojnie domowej i walki metodą faktów dokonanych. Argumentowała, że już w czasach autonomii galicyjskiej panowały, według niej, w prowincji stosunki niemal kolonialne. Krytykowała praktycznie całkowicie polską administrację. Profesor Wierzejska zauważa, że Vincenz nie odpowiedział na ten tekst Rudnickiej. 
Optykę Vincenza na sprawę lwowską prześledzić można również w pisanych po wojnie Dialogach Lwowskich, gdzie perspektywa podmiotu  jest perspektywą przeszłą. Vincenz był daleko i wiedział już o wszystkim co się tam wydarzyło: rzeziach i przesiedleniach.  Wtedy też decyduje się mówić o wszystkim dobrym co się we Lwowie działo. Jego intencją było łagodzenie konfliktu polsko-ukraińskiego.
Świadomie tworzył paralelną rzeczywistość. Pisząc do Kuryluka mówi, że eseje będzie tworzył nie zahaczając o piekło. To była jego świadoma decyzja, aby nie przekazywać dalej tego co złe.
Wchodzi więc w domenę pamięci i mitu. Zachodzi tu, według Profesor Wierzejskiej zjawisko retrotopii, jako ucieczki w wyidealizowaną przeszłość i szukanie w niej gotowych rozwiązań dla współczesnych problemów.
Lwów Vincenza ma podobny charakter. Jest wyobrażeniem utopijnej przeszłości, przestrzeni wciąż jeszcze pełnej nadziei i harmonii. Jego wizja Lwowa i stosunków polsko-ukraińskich jest formą retropijnego wyboru, dokonanego przeciwko wszelkim formom nacjonalistycznego zapału prowadzącego do przemocy. Jest wizją braterstwa ponad wszystko.
Podsumowując Pani Profesor Jagoda Wierzejską podkreśla, że 
Vincenz niewątpliwie miał świadomość problemów w stosunkach polsko-ukraińskich, nie mógł ich nie mieć. Dodatkowo miał na nie ogromną wrażliwość.
Świetnie rozumie te mechanizmy i nie podejmuje działania, bo wie, że byłyby one daremne. Trudno mu się rozmawiało z ludźmi robiącymi politykę. Dostaje nawet radę - ostrzeżenie: Jeśli będzie się pan tak obnosił z przyjaźnią, to pewnego dnia przyjadą po pana pewni panowie i wywiozą do lasu. 
W drugiej Rzeczpospolitej, podobnie jak dziś, problem konfliktów polsko-ukraińskich wydawał się nierozwiązywalny. 
Vincenz był jednak tym, który próbował przekraczać te nierozwiązywalne ograniczenia narodowościowe.
Wróćmy jednak do tego co, być może, powiedziałby dziś Vincenz, by pomóc nam i Ukraińcom pojednać się i odnaleźć w tragicznej przeszłości jakikolwiek sens. 
Myślę, że znów powtórzyłby swoją ulubioną opowieść z "Boskiej Komedii" Dantego. Był to mit o dwóch czyśćcowych rzekach Lethe i Eunoe. Wypływały one z jednego źródła, lecz płynęły w przeciwnych kierunkach (Czyściec, Pieśń XXVIII, 127-133).
Lethe jest rzeką zapomnienia win, a Eunoe – życzliwej pamięci dobrych uczynków. Picie z nich ma jeden cel: zapomnieć i zapamiętać. Dante poucza, że aby żyć dobrze, należy pić z nich równomiernie, aby pamiętać o wszystkim co dobre i zapomnieć to co złe.
Bardzo trudna to sztuka. 
Moim zdaniem nie możemy się wyzbyć pamięci. Jest ona ważna. Ma ostrzegać i przypominać, żeby zło nie zatruwało świata.
Zwłaszcza dziś, gdy nieroztropna decyzja Prezydenta Zelenskiego na nowo przypomniała, że nie może być zgody na nazywanie bohaterami morderców.   
Na stronie polskiego Instytutu Pamięci Narodowej znalazłam takie wyjaśnienie dlaczego kwiaty lnu są symbolem Rzezi Wołyńskiej.
Otóż len uprawiano na Wołyniu powszechnie. Kwitnie w lipcu. Krótko, zaledwie pół dnia. Symbolizuje gwałtownie przerwane życia.
Len to cierpliwość, czystość i prostota. Daje odzienie, leczy rany i koi.
Dobrze by było, by len stał się też symbolem polsko-ukraińskiego dialogu.


P.S. Całość wykładu "Vincenz, Lwów i sprawa ukraińska: próba diagnozy interpretacyjnej" i dyskusja tu:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz