Opowieść o zegarze kwiatowym Karola Linneusza
![]() |
| źródło: https://www.amusingplanet.com/2019/07/linnaeuss-flower-clock-keeping-time.html |
Pliniusz Starszy miał powiedzieć, że przyroda zdaje się wołać do człowieka: Dlaczego patrzysz w niebo? Dałam Ci przecież rośliny, które wskazują godziny.
Ogromną robotę wykonał tu Linneusz, który opisał ok. 7700 gatunków roślin kwiatowych. Pochłonęło go również badanie pór kwitnienia i to jemu zawdzięczamy jeden z pierwszych zegarów kwiatowych. Uważał on bowiem czas za najważniejszą zasadę organizującą życie. Gdy w wieku około trzydziestu lat został mianowany profesorem medycyny na swojej macierzystej uczelni, Uniwersytecie w Uppsali, został odpowiedzialny za nadzorowaniu uniwersyteckiego ogrodu botanicznego. Zamieszkał w domu w południowo-wschodnim narożniku ogrodu z żoną i nowo narodzonym synem. Miał Linneusz w zwyczaju wstawać przed świtem, aby spędzać dzień na obsesyjnej obserwacji i zapisywaniu rytmów roślin aż do późnej nocy. Dzięki tej obsesji w 1745 roku posadził w Ogrodzie Botanicznym w Upsalli pierwszy zegar kwiatowy. Była to okrągła rabata podzielona na dwanaście części, każda z nich wypełniona roślinami w taki sposób, by kwiaty otwierały się lub zamykały o tej samej porze.
Kwiaty to naprawdę mądre bestie. Ich własny rytm biologiczny - otwieranie się i zamykanie kielichów o bardzo różnych porach odrywa ważną rolę w przyrodzie. Te różne pory rozkwitania kwiatów zapewniają owadom całodobowy dostęp do pyłków i nektaru. Owady wiedzą dokładnie, które kwiaty kiedy się otwierają. Sprawia to również, że "konkurencja" między pszczołami, trzmielami, motylami jest mniejsza. Korzyści mają również kwiaty bo nie muszą ze sobą konkurować o przyciąganie owadów, które mogłyby je zapylić.
Oprócz informacji jaka jest pora dnia, kwiaty informują nas o zmianach pogodowych.
Czy wiedzieliście, że jeżeli nagietek o siódmej rano, jeszcze nie rozwinął płatków nie będzie ładnej pogody? Ponoć, gdy całkowicie się zamknie, to znak niechybny, że idzie burza.
Ach ileż tajemnic kryją kwiaty.
Kwiaty to, ponoć, mistrzowie komunikacji.
Wykorzystują kolory, kształty i zapachy, aby wysyłać wiadomości do swych zapylaczy. Ich wzory na płatkach, często niewidoczne dla ludzkiego oka, działają jak pasy startowe, kierujące owady prosto do nektaru, by zapewnić roślinie rozmnażanie, niezbędne do przetrwania.
P.S. Naczytałam się trochę o tych sekretach, głównie na angielskojęzycznych stronach. Polecam szczególnie te dwie:
No i oczywiście życzę Wam i sobie wielu świadomych letnich spacerów w ogrodach i na kwietnych łąkach chłonąc cały "power of flower";)
Oczywiścienie mogę sobie darować, żeby nie przytoczyć tu mojego ulubionego pisarza Stanisława Vincenza, który o kwiatach i łąkach pisał tak:
Od wieków, co roku odbywa się na łąkach siołowych i wierchowych święto rozigrania, bratanie się z ziołami, odczytywanie godzin i czerpanie dobrego czasu z kwiatów, czerpanie manny. Jest taka godzina - tak wierzą i wiedzą przez cały rok niewiasty - co z kwiatów odczytana i zaczerpnięta, przynosi szczęście i radość. I o tej samej godzinie powinno się zaczynać każdą pracę, każde ważniejsze zajęcie, aż do nowego święta rozigrania. /cyt. "Prawda Starowieku", rozdział: Trawy/
Więcej tu:


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz