Stories of Tita

14 grudnia 2025

Opowieść mojej córki pod choinkę



Kiedyś rodzinnie postanowiliśmy sobie, że na Boże Narodzenie nie kupujemy prezentów, tylko je wytwarzamy tzw. DIY gifts. Był to super pomysł. Wiele z nich, jak choćby ta opowieść w pięknie oprawionym zeszycie, przetrwało do dziś. Notesu używam do notowania złotych myśli i opowieści. Zwłaszcza, że zaczyna się on  piękną historią napisaną przez moją córkę. Posłuchajcie...
Działo się to szczególnie mroźnego roku pańskiego, gdy nad wyraz niespodziewanie zbliżał się wszystkim tak potrzebny okres Bożego Narodzenia.
Jednakże, z roku na rok, okres świąteczny miał coraz mniej wspólnego z Bożym Narodzeniem. Co prawda robiło się chłodniej, ale ludzie zdawali się jakby nie zauważać, że odmrażają sobie uszy i nosy ... i że chłód przenika dużo, dużo głębiej. Nie tylko przestawali dostrzegać sens świąt, ale niektórzy sceptycy zaczęli nawet kwestionować reguły i sens całego wszechświata. Zarówno tego wielkiego, jak i tego najmniejszego zamkniętego w maleńkim ziarenku piasku.
Sam Bóg nie wiedząc do końca co o tym wszystkim myśleć (a były to w końcu jego własne urodziny), strapiony postanowił się ze światem podzielić czymś bardzo mu bliskim i rzucił na ziemię Iskrę. By jednak nic jej się nie stało, swą iskrę zakamuflował. Odnaleźć ją mogli tylko Ci, którzy jak Bóg, z czystej troski o drugiego człowieka, gotowi byli z radością podzielić się z bliźnim czymś bardzo bliskim ich sercu.
I tak też ciepło, które otacza każdego z osobna i wszystkich wspólnie podczas snucia opowieści to nic innego jak ogień rozpalony przez małą iskrę zesłaną od Boga. 
A jak ją rozpalić, każdy opowiadacz zapisuje w swej Księdze Opowieści.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz