Stories of Tita

10 października 2026

Opowieść o Huculszczyźnie Stanisława Vincenza



W Bystrecu na Huculszczyźnie, gdzie kiedyś stał dom Stanisława Vincenza Towarzystwo Karpackie ufundowało krzyż, a pod nim kamień z napisem w trzech językach: polskim, ukraińskim i jidysz. Do tej maleńkiej wioski za Żabiem (obecnie Wierhowyna) wybraliśmy się latem 2019 roku.
Reportaż z naszej wyprawy tu:
Warto zwrócić uwagę na napisy. Wszystko tu ważne, by zrozumieć sens tetralogii "Na Wysokiej Połoninie".
Na górze cytat z Iwana Franki: "Wierzę w siłę ducha".
Dalej już słowa Vincenza często przypisywane też Iwaszkiewiczowi:
"Posiadłości, domeny i domy rozsypują się w proch, a to co ludzkie pozostaje i trzyma przyszłość w swoich objęciach."
Po tym informacja:
W tym miejscu
w latach 1926-1940 stał dom
Stanisława Vincenza (1888-1971)
Autora tetralogii „Na wysokiej połoninie”.
Tu została spisana opowieść o dawnej Wierchowinie
– świecie mądrym, dobrym i szczęśliwym.

I rzeczywiście Huculszczyzna opisana w "Połoninie", to jak pięknie wyraził Profesor Jan Choroszy, ojczyzna ludzka.
Vincenz opisał swój ukochany kąt i ludzi tam mieszkających oczami dobrego, przyjaznego sąsiada. Warto przytoczyć tu słowa Czesława Miłosza, który uważał swego starszego przyjaciela za Mędrca - Mędrca z Czarnohory. Posłuchajcie...

"Kto raz praktykował dobre sąsiedztwo, umie wniknąć w każdych sąsiadów. Vincenz z eks-wiedeńczykami porozumiewa się szyfrem zagadkowym dla niewtajemniczonych; syn rabina z Żabiego, któremu sądzone było zostać profesorem materializmu dialektycznego na uniwersytecie berlińskim za Republiki Weimarskiej, znajduje w nim swego ziomka; Sakson z Siedmiogrodu spostrzega, że tu rozumie się naprawdę tamtejsze narodowościowe powikłania; szwajcarska filozofka, której rodzice przywędrowali z Wilna, jest znów u swoich; u swoich jest też rumuński góral, bo Karpaty; Ukrainiec może do woli spierać się o odcienie ukraińskich dialektów: a Węgrom Vincenz recytuje ich poetów po węgiersku. Ale powoli koło przyjaciół zaczęło się rozszerzać. Vincenz wie, że ludzie tęsknią dzisiaj do ojczyzny, a zamiast niej przyznaje się im tylko państwa. Ojczyzna jest organiczna, wrośnięta w przeszłość, zawsze nieduża, grzejąca serce, bliska jak własne ciało. [...] Podpatrywałem sekret Vincenza. Miałem przed sobą kogoś, kto za jednym zamachem obalał dwie rozdęte mitologie. Również tę mniejszą, lamentujących "tułaczy", gotowych zmarnować całe życie na tymczasowość i oczekiwanie powrotu (powrotu do czego?), byle udawać, że nie są, gdzie są.
[Czesław Miłosz, "La Combe", w: Stanisław Vincenz, "Po stronie dialogu", t. I, Warszawa 1983]
Gdy rodzina Vincenzów zamieszkała po wojnie w maleńkiej alpejskiej wiosce La Combe, pisarz do końca życia poprawiał i dalej tworzył tam swoją "Połoninę" - opowieść o ojczyźnie człowieczej czyli świecie mądrym, dobrym i szczęśliwym. 

P.S. Tyle na razie o Huculszczyźnie i dobrosąsiedztwie. Więcej na pięknych obrazach poniżej.
Tu film Instytutu Polonika:

Jakbyście chcieli zobaczyć przedwojenną Huculszczyznę, która się już nie wróci możecie obejrzeć jeszcze jeden film:


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz