Refleksje o trudnej polsko-ukraińskiej przyjaźni
Rzadko ostatnio postuję na FB, bo marzą mi się inne portale społecznościowe. Takie bez fejków, bez mowy nienawiści, no i bez bezmyślnych botów. Wiadomo jednak, że nie żyjemy w świecie idealnym. Dziś czwarta rocznica napaści Rosji na Ukrainę. W dzień taki jak dziś chciałabym wyrazić solidarność z moimi ukraińskimi przyjaciółmi i za ich poetą, Ivanem Franko, życzyć im i nam wiary w siłę ducha.
Śledzę teraz losy moich pradziadków, którzy w 1915 roku zostali przez Rosjan wygnani z domu i zesłani aż do Jekaterynosławia, dzisiejsze Dniepro. Doznali tam tego wszystkiego co Ukraińcy doznają teraz w Polsce. A więc najpierw na fali ludzkiej naturalnej dobroci wiele pomocy. Później gdy wojna coraz bardziej dawała się we znaki i było się coraz ciężej pewnie również nienawiści, że zabierają chleb. Mieszkali w Jekaterynosławiu trzy lata. Gdy tak badam ich historię widzę jak wielkie mieli szczęście, że trafili właśnie tam, gdzie po Rewolucji Październikowej w 1917 Ukraińcy oparli się bolszewikom i zawalczyli o swoją niepodległość. W początkach 1918 roku na mocy Pokoju Brzeskiego (zresztą chwilowego, ale i niesprawiedliwego dla Polski) powstało na krótko Państwo Ukraińskie. Dzięki temu moi Pradziadkowie mogli latem 1918 sprawnie wrócić na swoje gospodarstwo do Polski i nie zaznali demonów rewolucji. Warto też przypomnieć, że w czasie wojny 1920 roku Ukraińcy walczyli przeciwko Armii Czerwonej wspierając Polaków. Co było potem wiemy - rzezie i okropności. Tym bardziej musimy pilnować, by nie dać się rozgrywać Rosji, napuszczającej nas na siebie nawzajem.
Dlatego marzy mi się abyśmy Polacy i Ukraińcy życzyli sobie nawzajem dużo siły i przyjaźni.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz