Opowieści Zen i nie tylko
Natknęłam się ostatnio na zbiorek 101 Opowieści Zen w tłumaczeniu Wojciecha P. P. Zielińskiego. Zostały one napisane przez japońskiego mnicha imieniem Muju Dokyo w 1283 roku. W skład zbiorku wchodzą również anegdoty pochodzące z XIX i XX wieku zebrane przez Nyogena Senzaki.
Ilustracją do posta jest opowieść z książki, którą zachwyciłam się w sklepie Muzeum Narodowego w Gdańsku autorstwa Katarzyny Wasilkowskiej "Niebajka o Mikołaju". Ta opowieść na zdjęciu o raku pustelniku to czyste ZEN :)
Wizytówka
Keichu, wielki nauczyciel zen z epoki Meiji, zarządzał Tofuku, katedrą w Kioto. Pewnego dnia przybył do niego gubernator Kioto. Nigdy wcześniej się nie spotkali. Asystent mistrza przyniósł wizytówkę, na której było napisane: Kitagaki, Gubernator Kioto.
– Nie chcę mieć nic wspólnego z takim człowiekiem – powiedział Keichu do swojego ucznia. – Powiedz mu, żeby się stąd zabierał. Asystent zwrócił wizytówkę z przeprosinami.
– Nie przepraszaj, to moja wina – powiedział gubernator i ołówkiem skreślił z wizytówki słowa: „Gubernator Kioto” – Zapytaj swojego mistrza jeszcze raz.
– O, czyż to nie Kitagaki? – zawołał nauczyciel ujrzawszy wizytówkę. – Z tym człowiekiem chcę się zobaczyć.
Wszystko jest najlepsze
Kiedy Banzan szedł przez rynek, podsłuchał przypadkiem rozmowę między rzeźnikiem, a jego klientem.
– Daj mi najlepszy kawałek mięsa jaki masz – powiedział klient. – Wszystko w moim sklepie jest najlepsze – odparł rzeźnik. – Nie znajdziesz tutaj kawałka mięsa, który nie byłby najlepszy. Usłyszawszy te słowa, Banzan doznał oświecenia.
Nie można ukraść księżyca
Ryokan, mistrz zen, wiódł proste życie w małym domku u podnóża góry. Pewnego wieczoru złodziej odwiedził chatę tylko po to, by przekonać się, że nie ma w niej nic, co mógłby ukraść. Ryokan akurat wrócił do domu i przyłapał go na gorącym uczynku. – Przebyłeś długą drogę, by mnie odwiedzić – powiedział do bandyty – więc nie powinieneś odejść z pustymi rękoma. Proszę, przyjmij moje ubranie w prezencie. Złodziej był zszokowany. Wziął ubranie i ulotnił się czym prędzej. Nagi Ryokan usiadł i przyjrzał się księżycowi. – Biedny człowiek – westchnął. – Chciałbym dać mu ten piękny księżyc.
Zen Buddy
Budda powiedział:
– Uważam, że pozycja królów i władców to nic innego, jak drobinki pyłu. Skarbce pełne złota i klejnotów, widzę jako magazyny wypełnione cegłami i kamieniami. Piękne jedwabne szaty są dla mnie tym samym, co łachmany. Wszystkie liczne planety wszechświata postrzegam jako nasiona owoców, a największe jezioro w Indiach to kropla oliwy na mojej stopie. Nauki tego świata to dla mnie jedynie iluzja magików. Najwyższa koncepcja wyzwolenia to złoty brokat we śnie, a święta ścieżka oświeconych jest jak kwiaty pojawiające się przed naszymi oczyma. Medytacja jest jak podnóże góry, a nirwana jak senny koszmar przeżywany w świetle dnia. Osądzanie, co jest dobre, a co złe, postrzegam jako wijący się taniec smoka, a powstawanie i upadanie wierzeń to tylko ślady pozostawione przez zmieniające się pory roku.
P.S. I co wy na takie zen ;) Jeżeli chcecie więcej podobnych opowieści. Znajdziecie je tu, bardzo polecam:

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz